"Czas upływał, przebiegał, toczył się…", Antonina Janus-Szybist i Wojciech Szybist, 10.09.2021

Film z wernisażu

Galeria zdjęć – fot. Tadeusz Petynia

Kilka uwag przed wystawą Antoniny Janus-Szybist i Wojciecha Szybista w Otwartej Pracowni

I

Początek sierpnia. Środkowe wybrzeże. Wąski pas lądu wciśnięty miedzy słodkimi wodami jeziora Jamno a masami coraz to brudniejszego Bałtyku. Baza harcerska Hufca Ziemi Wadowickiej, która jest nasza siedzibą, wtapia się w wyjątkowo bujny w tym roku gąszcz lasu. Przyjechaliśmy w czwórkę. Odpocząć. Zaczerpnąć oddechu przed kolejnymi, planowanymi falami.
Każdy z nas był już nad morzem wiele razy. W tym roku plaże znowu są jakby krótsze, linia klifów zrobiła krok w tył. Flora wyrosła na nieprzyjaznym gruncie z wolna ustępuje pod naporem nieubłaganej siły. Woda wdziera się w głąb. Niespiesznie, ciesząc się mikroskopijnymi tryumfami. Sukcesywnie. Fala za falą.

II

François Lemoyne, Charles-Joseph Natoire, Joseph-Marie Vien, Jean-Baptiste Regnault, Pierre-Narcisse Guérin, Eugène Delacroix. Lubię takie wyliczanki.

III

Myślę o wystawie. Czas ucieka. Otwarta Pracownia. Antonina Janus-Szybist. Wojciech Szybist.

IV

Przypominam sobie pracę Ryszarda Woźniaka. „Nowa fala popierdala”. Pamiętam jej tytuł. Sam obraz wypadł mi z pamięci. Pamiętam też komentarz autora: „obraz ten powstał ze świadomości, że to ja jestem źródłem sztuki malarstwa i że nie odwołuję się w nim do niczego co wcześniej widziałem”. Mam wrażenie, że taka postawa przyświeca większości młodych malarzy/arek. Tyle już słyszałem o „Kazimierzach Maziewiczach”, o „myleniu Strzemińskiego ze Stażewskim”, o braku jakiejkolwiek świadomości ciągłości i zależności między następującymi po sobie prądami.
Ładniści, prymitywiści, abstrakcjoniści a la Brzozowski, tubiści, popłuczyny po Samorim, pięściści, pioruniści, zmęczeni rzeczywistością, rzutnikowcy, malarze starych memów. Prawdziwy malarski rollercoaster. Wzbijając się w górę topisz poprzedniego. Kto utrzymał się na fali ten płynie, kto spadł rozgląda się za następnym trendem. Fala za falą.

V

Motyw vanitas. Hmm. Ostatnio to dość modne. Chyba znak czasu. Czaszki, trupielce, klepsydry, kwiaty. Wiadomo, tym razem w wersji post post. Hurra! Tego jeszcze nie było.

VI

„Do rozkwitu malarstwa potrzebna jest tradycja źródłowa oraz szkoła, w obrębie której przekazuje się warsztat i ducha, czyli sposób podejścia do zagadnień artystycznych.” (Jan Michalski, „Refleksje nad malarstwem”). Z tej perspektywy warto zapytać. Skąd przychodzą? Kim są? I dokąd zmierzają? – Antonina i Wojciech Szybistowie.
Ich malarstwo wpisuje się w tradycję: „europejską, polską, krakowską”. W krótkim rodowodzie ich malarstwa rzucają się w oczy zdobycze wyciągnięte ze studiów w krakowskiej Akademii. Śmiało można szukać podobieństw z malarzami tzw. krakowskiej figuracji. Bednarski, Boruta, Kapusta, Cebula, Wnęk. „Szkoła krakowska” wiążę się także ze spuścizną tradycji awangardowych Grupy Krakowskiej. W nowszych obrazach organiczne, abstrakcyjne formy przypominają poszukiwania Marii Jaremy czy przywodzą na myśl „biologiczne” abstrakcje Wróblewskiego.
Wykraczając poza krakowskie terytorium, elementów inspiracji należy szukać u spadkobierców niemieckich ekspresjonistów. Drapieżność Waldemara Cwenarskiego, czułość Mariana Czapli czy działanie literą jak Marek Sobczyk.
Budowanie obrazu w oparciu o dialog z poprzednikami, wzbogacony o proces o własną wrażliwość i predyspozycje wydaje się być dobrą receptą. Paradoksalnie może właśnie taka postawa ma znamiona tak usilnie obecnie szukanej oryginalności.
Wydaje się, że Szybistowie świadomie unikają prądów zasilających tzw. mainstream. Wiedząc, że dojrzewanie malarza to proces długi i niebezbolesny, płyną własnym torem. Poza główną falą. Wytrwale. W nieznane.

VII

On mówi: „Moje malarstwo to wypadkowa „warsztatu”, osobistych predyspozycji i prób zawarcia w obrazie przemyśleń, wyobrażeń. Wiele zawdzięczam obcowaniu z dziełami czy reprodukcjami zarówno dawnych mistrzów, jak i współczesnych artystów.
W mojej twórczości istotną rolę odgrywa rysunek – jest podstawą pracy nad formą malarską.
Tematyka moich prac oscyluje wokół zagadnień dotyczących ludzkiej egzystencji. W metaforyczny sposób staram się przelać na płótno to, co dla mnie istotne: relacje z Bogiem, ludźmi, odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i obawy.”

VIII

Ona mówi: „Interesuje mnie czas „ludzki”, przeżywany przez człowieka, sygnalizujący jednak szerszy kontekst. Subiektywny, wewnętrzny czas związany jest z nieodwracalnością upływu „czasu świata”.
Nieudane okazują się próby wyobrażenia sobie wieczności, czy chociażby czegoś odwrotnego, czegoś jak wielkie „NIC”, które wszystko ogarnęło, lub malutkie „nic”, które samo siebie wchłonęło, i nie istnieje. Równie trudno zwizualizować „zawsze”, jak też „nigdy”. W obrębie znanego mi języka trudno sformułować choćby pytania. Zbyt mało słów mogę pomyśleć, mając do dyspozycji znane mi pojęcia. Możemy przeczytać słowa świętego Augustyna: „Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”. Pascal twierdził, że bezużyteczne są próby definiowania czasu: „Po cóż zresztą się silić, skoro wszyscy wiedzą, co mam na myśli mówiąc o czasie, choćbyśmy go nie określili inaczej”.
Właśnie ta nieuchwytność i nieprzeniknioność czasu czyni go tak interesującym. Będziemy o niego pytać, bo pytanie o czas to pytanie najbardziej ludzkie i oczywiste.”

IX

To już kolejny nadmorski dzień. Codzienność za nami. Zmęczenie uleciało. Wsłuchujemy się w monotonny pomruk fal. Obserwujemy wyjątkowe w tym roku morze. Takiej amplitudy nastrojowości nigdy nie doświadczyłem. Woda nieruchoma. Gładziutka. Stająca się jednym z chmurnym niebem. Wieczorami woda ożywa. Szare fiolety przepychają się z migotliwymi szmaragdami, wieńcząc się u szczytu swoich zmagań cienkim prążkiem oranżowego światła. Słońce zachodzi. Trzeba wracać. Jutro plaże znów wyglądać będą trochę inaczej. Piaskowe zamki, głębokie fosy, rowy – pułapki. Wszystkie, ze starannością budowane za dnia ulegną zniszczeniu. Na nic zdadzą się falochrony, rzędy drewnianych pali. Co nietrwałe musi runąć. Co nieoparte na skale przeminie. Zostanie wymyte. Zakryte kolejną falą. Fala za falą.
Kurator wystawy: Wincenty Czwartos
Strona główna » Archiwum » Wystawy » 2021 » „Czas upływał, przebiegał, toczył się…”, Antonina Janus-Szybist i Wojciech Szybist, 10.09.2021